Jakie postacie lubię najbardziej i dlaczego są to czarne charaktery

shit

Szczęśliwe zakończenia już nikogo nie dziwią. Stały się normalne. Nawet jeśli cała fabuła prowadzona jest w sposób, który wskazuje na porażkę bohatera. Nic w tym oryginalnego. W prawdziwym życiu tak się nie dzieje. Nie wszystko musi iść po naszej myśli. Książki i filmy często traktowane są jak odskocznia od rzeczywistości – zarówno przez twórców jak i odbiorców. Tutaj prawie zawsze choćby nie wiadomo jak ciężkie życie miał główny bohater, to i tak stanie na nogi. Stanie się zwycięzcą. Gdzie fanfary i wieniec laurowy?  No cóż. Złe zakończenia to coś, co zaskakuje, wywołuje emocje. Dlatego tak bardzo je lubię. I sama tworzę.

We wpisie o moich ulubionych książkach przedstawiłam wam powieść Stephena Kinga “Cmętarz zwieżąt”. Po przeczytaniu ostatniej strony byłam w takim szoku, że nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Różne książki już czytałam, ale tak okropnego zakończenia nie było w żadnej z nich. Pomimo tego, że w ogóle się czegoś takiego nie spodziewałam, to byłabym mocno rozczarowana, gdyby autor nie doprowadził do zguby bohatera. Horror, który kończy się dobrze? Nie, u mnie to nie przejdzie.

Skoro mówimy już o nieszczęśliwych zakończeniach, to nie można zapominać o czarnych charakterach, których w zdecydowanej większości uwielbiam całym sercem. Jeszcze do niedawna zastanawiałam się, czy ze mną aby na pewno jest wszystko w porządku. Doszłam jednak do wniosku, że kreacje antagonistów często są po prostu o wiele ciekawsze. Przykład? Jim Moriarty z serialu produkowanego przez BBC o Sherlocku Holmesie. W tę rolę wcielił się genialny Andrew Scott. Jim stał się moją ulubioną postacią już w pierwszym odcinku, w którym wystąpił. Nie pytajcie, jak bardzo przykro mi było, kiedy okazało się, że jego samobójstwo nie było tylko kolejnym trikiem.

Może jestem psychopatką, ale pisząc opowiadania, również lubię kończyć je źle. Kilka lat temu napisałam opowiadanie o księciu, który buntuje się przeciw ojcu. Wymyka się z zamku i poznaje syna biednego szewca, który również nie dogaduje się z ojcem. Postanawiają uciec (nie była to opowieść o miłości :D). Na końcu oboje giną. Uważałam wtedy (i dalej uważam), że takie zakończenie będzie dla tej historii najlepsze. Nie tylko dlatego, że było nieoczywiste, ale też ze względu na to, że nikt nie będzie dopytywał, co się z głównymi bohaterami działo później. Chociaż tak jak teraz o tym myślę, miałabym pomysł na ciekawe rozwinięcie tej opowieści 😉

A wy wolicie jak film/książka kończy się szczęśliwie czy wręcz odwrotnie? 🙂

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s